Podsumowanie Andaluzji

Długo oczekiwane przeze mnie, aby w końcu zamknąć rozdział z ostatnią dużą podróżą. Wlokło się trochę, ale będzie podsumowanie praktyczne całego wyjazdu.

Ostatnie dni spędziliśmy wygrzewając się na plaży. W końcu co może cię spotkać najlepszego w Grenadzie? – Autobus do Nerji 😀 To takie podsumowanie nie do końca udanej wycieczki w tym mieście.

DSC_7799x

Malaga promenada. Pilnuję dobytku. fot. M. Niedźwiedzki

Po dotarciu do tego pięknego miasta, już w nocy, nic nie zapowiadało aż takich problemów ze znalezieniem noclegu. Spędziliśmy sporo czasu, biegając i szukając czy na terenie ogródków działkowych znajdzie się kawałek trawnika. W innym dosyć ustronnym miejscu, skutecznie nas zniechęciły święcące się oczy jakiegoś zwierzaka. Gdy już myśleliśmy, że wszystko stracone i że rozbijemy się na rondzie (tam był najlepszy kawałek trawnika w mieście), udaliśmy się w kierunku plaży.
W ten oto sposób, gdy już upatrzyliśmy sobie ładne leżaczki do spania, przywołało nas do siebie dwóch jegomości z plaży, który jeden z nich brzdąkał na gitarze. Tak poznaliśmy kolegów, jednego Anglika i Belga bodajże. Przysiedliśmy się i rozmawialiśmy, okazało się, że oni również przemieszczają się stopem po Hiszpanii i tak utknęli tutaj, w Nerji. A poznali się przypadkiem w Grenadzie bodajże. I tak sobie jeżdżą i ewentualnie szukają pracy po hotelach. To się nazywa życie 😉

DSCN6380

Poranek przy Balkonie Europy w Nerji

Gdy nas zmorzyło z Pauliną udałyśmy się na pobliskie leżaki, by tam pod śpiworem spróbować zasnąć. Okazuje się, że spanie na plaży wcale nie jest takie fajne i przyjemne jakby mogło się wydawać… Bryza znad morza skutecznie nas wyziębiła i rano wszystko było mokre. Stwierdzam, że to nie był najlepszy nocleg.

DSCN6455

Patrząc w kierunku Maro

Ostatnie dni tej pięknej i jakże ciepłej majówki, jak przystało na wycieczkę w Hiszpanii , spędziliśmy wylegując się przy około  30 stopniach na plaży. Kiedyś w końcu można poleżeć i nic nie robić. O ile jest się w stanie wytrzymać leżenie na takim słońcu. Ja co chwilę udawałam się by skorzystać z możliwości schłodzenia się w Morzu Śródziemnym. Choć dotarcie do wody po drobnych kamyczkach jest nie lada wyzwaniem na boso.

DSC_7582x

Na plaży jeszcze pusto fot. M. Niedźwiedzki

Lecz nie tylko się wylegiwaliśmy, żeby nie było, ale faktycznie sporo czasu nam to zajęło. W końcu na urlopie też czasem trzeba odpocząć 😉 Z rana zwiedzaliśmy miasto, bardzo urzekł nas pusty, jedynie z kotami, Balkon Europy. Dodatkowo wywieszone białe płachty nad uliczkami, by dawały trochę cienia. Klimat i urok jak najbardziej do nas przemówił.

DSC_7569x

Ulica w Nerji fot. M. Niedźwiedzki

Po chwili relaksu, udaliśmy się w kierunku Maro. Tuż za tą miejscowością zaczynał się park narodowy z kawałkiem dzikich klifów. Wszyscy zgodnie zatwierdzili, że tam uda odnaleźć się kawałek spokojnego miejsca na namiot. Co prawda do samego parku nie dotarliśmy. Samo Maro okazało się małą i pustą miejscowością, gdzie na pseudo rynku ugotowaliśmy sobie makaron. Do samej plaży nie udało nam się dotrzeć, przez poplątane wskazówki na znakach. Ale udało znaleźć się idealny nocleg! Paulina z Pawłem w sporej odległości znaleźli ponoć najbardziej ładny i równy trawnik na jakim kiedykolwiek spali. A my z Michałem standardowo już, spaliśmy pod drzewami oliwnymi. Widok mieliśmy na drugim klifie na miasteczko, a z drugiej na wcinające się wgłąb lądu morze. Jak zwykle widok z rana nas nie zawiódł! 😉

DSC_7619x

Nasza miejscówka na smaczny makaron 🙂 fot. M. Niedźwiedzki

DSC_7634x

Poranek z widokiem na Maro, widok z namiotu fot. M. Niedźwiedzki

DSCN6416

Widoki z klifu na Balkon Europy.

Ostatni pełen dzień w Andaluzji ja z Michałem spędziłam na spacerze po Nerji i wielu zdjęciach, w tym zajściu na jeden punkt widokowy na klifie z widokiem na czarną plażę. Po południu udaliśmy do Malagi by dołączyć do Pauliny i Pawła. Malaga nie tylko pożegnała nas pięknym zachodem słońca, ale też koncertem bębnowym na promenadzie! Tak szkoda wyjeżdżać…Trzeba dopić sangrię na plaży i udać się w kierunku lotniska. Ostatnia noc już nie pod namiotem. Zresztą po dwóch tygodniach ma się dość rozkładania i składania całego dobytku i swojego materiałowego domku. Z rana ospale trzeba się odprawić i powrócić do jeszcze mało zielonej Polski.

DSCN6488

Zachód słońca w Maladze.

Żegnaj Andaluzjo! Z miłą chęcią powrócę tu by móc pieszo przebyć niezdobyte góry lub rowerem podziwiać górskie i kręte ulice.

Żeby nie być gołosłowną, dodaję filmik z bębnowego, ostatniego wieczoru w Maladze 🙂

Praktyczne podsumowanie:

  • W Andaluzji w sumie spędziliśmy 11 pełnych dni, w tym jeden dzień w Norwegii pod słonecznym Oslo i po około parę godzin by dostać się i wrócić z Wrocławia do naszego pięknego GOPu.
  • Koszt za transport do i na miejscu:
    za bilety lotnicze w sumie 474,86 zł (w tym bagaż),
    – Polski bus do i z Wrocławia w sumie 20 zł,
    – pociągi w Andaluzji 87,5 zł,
    – autobusy w Andaluzji 223,3 zł.
  • Cały wyjazd wraz z opłatami za transport na niecałe dwa tygodnie kosztował mnie około 1170 zł.
  • Pokonaliśmy:
    – autostopem 114,8 km,
    – koleją 163,8 km,
    – pieszo aż 202,5 km!,
    – autobusami 962 km,
    – promem w Norwegii 10,5 km,
    – samolotem aż 6128 km,
    – w samej Andaluzji zrobiliśmy około 960 km.
  • Mieć urlop majówkowy bez ani kropelki deszczu, w tym większość czasu grzać się w około 30 stopniach: bezcenne 😀
DSC_7852x

Najlepsza fotografia całego wyjazdu! Kot z Malagi. fot. M. Niedźwiedzki

I jak przystało na wyjątkowy wyjazd, prezentuję mapkę naszej trasy po słonecznej Andaluzji.

Mapka Andaluzja

 

Reklamy

2 thoughts on “Podsumowanie Andaluzji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s