Poznajemy wschód (cz. 4): podlaskie meczety

Swoje dwa kołka kierujemy w stronę Sokółki. Z biwaku przy Czarnej Hańczy jedziemy urokliwymi leśnymi ścieżkami rowerowymi, które dają nam wytchnienie od ruchliwych ulic. Najbliższym poważniejszym celem są jedne z nielicznych w Polsce meczetów.

Ten dzień obfitował w deszczową aurę, a nawet burzową. Samą drogę do Sokółki wybraliśmy bardziej ruchliwa trasę, żeby się tam znaleźć jak najszybciej.  To tu tuż przed samymi rogatkami miasta złapała nas konkretna burza. Przez co była dłuższa przerwa obiadowa pod biedronką.

dscn7214

Niewyczesane krówki w drodze do Sokółki oraz morze majowych mleczy 🙂

Jednak co ważniejsze tuż za Sokółką jest takie magiczne miejsce. W Bohonikach jest pomnik historii Polski, czyli czynny, drewniany meczet. Ledwo zbliżysz się do tego miejsca, a nagle zza rogu wyłania się przewodniczka po tym miejscu. Pokrótce opowie o historii tego miejsca, samego wyznania jakim jest islam. Nawet na koniec zada ci pytanie czy uważnie jej słuchałeś.

dscn7226

Meczet Bohonikach z zewnątrz.

Samo miejsce jest kolorowe, ciekawe. Zdjęcia można robić. Jak najbardziej polecam to miejsce odwiedzić i zachłysnąć się kawałkiem historii. Oczywiście oprócz drugiego meczetu położonego w pobliżu, a dokładniej w Kruszynianach, są też inne. Jednak już współczesne.

Historia tego miejsca wiąże się z czasami króla Jana III Sobieskiego. To on za wierną służbę oddał te tereny rotmistrzowi chorągwi tatarskiej – Olejowskiemu. Podobno pierwszy meczet na tych teren powstał w XVII wieku, jednak spłonął. O obecnym kształcie powstał na przełomie XIX i XX wieku. Posiada oczywiście podział na część męską i żeńską oraz wspólne do pozostawienia obuwia. Wielkość świątyni odpowiadała ilości wiernym. Na tą chwilę to około 20 osób. Jednak podczas święta Kurban-Jarban, które przypada na okres letni, przyciąga wiernych z całego kraju.

dsc_2231x

Meczet w Bohonikach – wnętrze, fot. M. Niedźwiedzki.

Nawet jeśli nie pasjonujemy się takimi rzeczami, warto z nimi się zaznajomić i poznać ślady tatarów na ziemiach polskich, które właśnie na wschodnich krańcach Polski są jeszcze widoczne.
Pod koniec wizyty, zaopatruję się w magnez na lodówkę. Stwierdzam, że to będzie odpowiednia pamiątka z tego wyjazdu.

dsc_2243x

Bociany przy granicy. Tutaj mamy 8 bocianów, a w sumie w tym miejscu było ich chyba z 12! fot. M. Niedźwiedzki

Tego dnia jednak nie docieramy do Kruszynian. W miarę możliwości podjeżdżamy jak najbliżej. Nocleg wypadł bardzo blisko białoruskiej granicy (około 3 km). Nawet z namiotu mieliśmy prawdopodobnie widok na wieżę pograniczników. Jednak nikt w nocy nas na szczęście nie odwiedził, co z historii innych rowerzystów wiemy, że się zdarza.

dsc_2273x

Meczet w Kruszynianach, fot. M. Niedźwiedzki.

O poranku, po pobudce przez leśników, kierujemy się do kolejnego drewnianego meczetu w Kruszynianach. Ten jest już większy, bardziej okazały. Zdecydowanie rożni się od tego w Bohonikach.

Ze względu na wczesną porę, nie zaglądamy do środka, tylko podziwiamy go z zewnątrz. Również i ten został mianowany jako pomnik historii. Natomiast powstanie datuje się na przełom XVIII/XIX wieku.

Także jeżeli ktoś lubi zabytki sakralne i to na dobrą sprawę jedyne dwa na skalę kraju to gorąco zachęcam. Wiadomo, żeby mieć na względzie, że w przypadku takich obiektów, trzeba zachować odpowiednie standardy i upewnić się jak w naszym przypadku, że strój rowerowy nie będzie raził.

Zainteresowanych odsyłam po szczegóły, również tutaj: meczet Kruszyniany i meczet Bohoniki.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s