Rowerowa literatura „Przepis na rower”

W ostatnim czasie w zupełny przypadek trafiła w moje ręce książka „Przepis na rower” Roberta Penna. Sam tytuł bardzo mnie zaciekawił i stwierdziłam, że będzie dobrą książką na uzupełnienie wiedzy co do rowerowych części. 

dscn6503

Nie sądziłam, że można napisać naprawdę ciekawą książkę o kompletowaniu roweru od zera. Nie przypuszczałam, że tyle się dowiem o historii roweru. Można uznać nawet, że to taka pigułka wiedzy w tym zakresie. Mamy historię wyścigów kolarskich, samego roweru jak kształtowały się jego losy oraz jego popularność. Także jak poszczególne części powstawały, kto najlepiej się zna na wykonywaniu ram rowerowych, opon czy komponentów.

Do tego autor zabiera nas w poszukiwaniu najlepszych części w wycieczkę po świecie. Każdy kraj, miasto słynie z czegoś innego. Do tego opowiada swoją przygodę z rowerem, jak to się kształtowało. Także jak można mieć brodę przez takiego świra na punkcie tej maszyny 😉

Z chęcią polecam i już wprawionym, znającym się na tajnikach rowerowych, jako do może i pogłębienia swojej wiedzy. Również dla laików i tych co dopiero zaczynają. Ja sama dopiero wkręcam się w ten piękny świat dwóch kółek. Bardzo poszerzył moją wiedzę i świadomość.

To moja propozycja póki jeszcze trzeba wyczekiwać wiosny, aby rozpocząć sezon rowerowy. Jednak już blisko, a do tego czasu można zagłębić się w lekturę przy rozpoczynającym się treningu, żeby być gotowym na pierwszą w tym roku przejażdżkę.

Na koniec przytoczę fragment książki, który bardzo mi się spodobał, a sądzę, że w skrócie przedstawi, dlaczego warto się nią zainteresować.

Jeżdżę rowerem od trzydziestu siedmiu lat. Jeżdżę do pracy, czasami w pracy, jeżdżę, żeby być w formie, żeby cieszyć się słońcem i świeżym powietrzem. Jeżdżę na zakupy, jeżdżę, by uciec od świata, kiedy ten daje mi zbytnio w kość, i po to, by czerpać przyjemność z fizycznego i emocjonalnego braterstwa z przyjaciółmi. Jeżdżę, bo w ten sposób podróżuję, jeżdżę, żeby nie zwariować, żeby nie musieć kąpać dzieciaków. Jeżdżę dla zabawy, jeżdżę, aby doświadczyć chwili łaski. Czasami jeżdżę, żeby zrobić na kimś wrażenie, żeby trochę się wystraszyć, żeby doprowadzić tego małego chłopca w sobie do śmiechu. Zdarza się, że jeżdżę na rowerze po to, żeby po prostu pojeździć na rowerze. Istnieje cały wachlarz praktycznych, fizycznych i emocjonalnych czynników, dla których wspólnym mianownikiem jest jedna rzecz: rower.

dsc_5648

fot. M. Niedźwiedzki

Cytat i wpis na podstawie książki „Przepis na rower” Robert Penn, Wydanie polskie 2012, Wydawnictwo Galaktyka, 2012.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s